Strona główna

Między dziwactwami nie do noszenia, czasem nawet nie do oglądania, wyłowionymi z kolekcji haute couture, a gigantycznym miszmaszem oferowanym w butikach, człowiek czuje się bezradny. Nie wie, co na siebie włożyć, żeby zaspokoić rozmaite, często ze sobą sprzeczne oczekiwania, potrzeby i marzenia. Chce się okryć, by nie marznąć, ma też to i owo do ukrycia, a niekiedy pragnie coś odkryć… Przed odzieniem stoją więc trzy podstawowe zadania : okryć, ukryć i odkryć. Ale to nie wszystko. Na stroju ciąży jeszcze jedna wielka odpowiedzialność : ubranie sytuuje społecznie. Jak cię widzą, tak cię piszą… Do niedawna oszustwo nie wchodziło w grę, tak silna była presja obyczaju, zmuszającego do podporządkowania się regułom. Większość mężczyzn nosiła uniformy. Kolejarz, leśnik, wojskowy, kupiec… Nikt nie wątpił, z kim ma do czynienia. Mieszczka ubierała się inaczej niż robotnica, a ta jeszcze inaczej niż chłopka. Teraz sekretarka bywa lepiej ubrana od pani minister. Czyżbyśmy zatem żyli w czasach kompletnej swobody ubraniowej? Nic podobnego! Wprawdzie w dobie obecnej, tak jak i sto lat temu, habit nie czyni mnicha, ale wyznacza przynależność do grupy, i to nawet może bardziej niż kiedykolwiek, chociaż inaczej.

Dawniej strój określał pozycję społeczną, stan konta w banku, tradycję rodzinną, środowisko, dzisiaj ubiór pokazuje wartości, z którymi się identyfikujemy. Światowa wioska śmiertelnie nudzi. Skoro wszędzie wszystko jest do siebie podobne, my przynajmniej ubieramy się inaczej, ale nie w pojedynkę, lecz ekipą, grupą duchową, rodziną… Jesteśmy podobni do siebie, lecz inni wobec obcych, nie wtajemniczonych. Kiedy tylko zbagatelizujemy reguły, grozi nam wykluczenie z grupy, wypisanie z listy.

Strefa relaksu - akcesoria do oczek wodnych - tanie domy - Gry w karty - Oferty pracy w stoczniach - bluzy - Dieta Andersona - Automatyczne oszczędzanie - Kredyt gotówkowy - szkoły języków obcych wrocław - world of warcraft - bramki sms